Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 kwietnia 2014

Powrót chęci.

Nie wiem ile razy siadałam nad nowym postem i zamykałam po godzinie pustą kartę, by zrobić miejsce na nowy odcinek jednego z seriali.
W kwietni aparat do rąk wzięłam dopiero dla zuchów, by uwiecznić słodziaki w nowych mundurach, w marcu przez mój obiektyw przewinęła się kilka razy Spidey-małpka, meandry i standardowo Paweł. Przez ostatni miesiąc aparat parzył mnie w dłonie, spoglądałam na niego z niechęcią i nawet nie miałam ochoty pomóc mamie robić zdjęcia jakiś ubrań do wystawienia na allegro. Nie mówię już o jakichkolwiek sesjach z osobami, które czekają od zeszłego roku, żebym łaskawie się spięła i z nimi spotkała.
Dopiero do ruszenia aparatu z półki skłoniły mnie ozdoby świąteczne, tak banalnie. Trochę się pobawiłam, oszałamiających efektów z tego nie było, ale na następny dzień przyjechała Spidey-małpka i oprowadzałam ją po swojej polnej dzielni, gdzie sama boję się chodzić (lisy, sarny pojawiające się znikąd, owczarki, których nikt nie pilnuje i te sprawy,) i jakoś tak wyszło mi kilka zdjęć.
Idąc powszechnym tropem narzekania na brak pomysłów i chęci do napisania posta wzięłam się akurat dzisiaj i stwierdzam, że w końcu się coś przyda.



wiem, że mam przyćpany wzrok, ale to zdjęcie jest takie kochane :3





I na koniec. Biorę udział w projekcie Nath Madeline: "Zrób coś po raz pierwszy.". Nie idzie mi on wzorowo, bo kilka dni pominęłam, ale nadrabiam :)

wtorek, 24 grudnia 2013

Świątecznego najlepszego.


TTT

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką świąt. W tym przypadku jestem Grinchem, i może nie pragnę zniszczyć Bożego Narodzenia, ale są chwile, kiedy chciałabym się od tego odłączyć. W dzieciństwie przy świętach trzymały mnie przyjazd rodziny z daleka, babciny bigos oraz, no co tu dużo mówić, prezenty. Drobne, bo drobne, ale każde dziecko cieszą. Z biegiem lat wszystkiego zaczęło ubywać, (oprócz babcinego bigosu, on pozostanie na zawsze), a przybywać tej części materialnej, której jednak nie lubiłam. Te kochane święta, spędzane z rodziną przy przykrytym jedzeniem stole, dającej światło jedynie choince z ozdobami z czekolady, które z kuzynem sprawnie podkradaliśmy i luźnych pogawędkach o tym, o czym w codziennym biegu nie nadąża się porozmawiać. Teraz zostało to wypchnięte przez pęd, kłótnie o drobiazgi i jedyny temat do rozmów miedzy dzieciakami są o prezentach, które przyniesie "Mikołaj". Jedzenie czegokolwiek przez nie, tylko dlatego, że inaczej nie będzie prezentów. I może mam ciągle złudny obraz z dzieciństwa, tego jak wyglądały święta, zasłonięte ślepotą oczy na całą cudowność świata, ale po prostu tak czuję, że czas zmienia wszystko, w tą negatywną stronę.

TTT

Jednak są przecież Ci, którzy kochają święta. U których w rodzinie, albo w samych sobie nie zniknął ten klimat, przez który zaraz po wejściu w grudzień już nie mogą usiedzieć na miejscu, bo zbliża się ten cudowny czas. Którym maltretowanie ripleja przy odsłuchiwaniu "Jingle Balls" w ogóle nie przeszkadza, bo to już ich pobudza do działania. Dodaje im małych skrzydeł, które tylko napędzają do pracy przy sprzątaniu, gotowaniu i pakowaniu tych najbardziej sentymentalnych prezentów. Czy już wspominałam, że takie są najlepsze? Podczas tej całej szamotaniny prezentowej najbardziej cieszą mnie te, którymi razem z Karoliną, Spidey-małpką i Kmin wymieniamy się, zaraz przed klasową wigilią, w szatni, albo tym podobnych. Są to zazwyczaj najcudowniejsze podarunki, których nie przebiją żadne inne majątkowe wydatki. Takie drobiazgi, ale dokładnie przemyślane i dopasowane do właściwej osoby. Poświęcę im specjalny post, ale to już wkrótce.

TTT

To specjalnie dla tych osób, które przez ten cały wcześniejszy wywód czekały wreszcie na te życzenia, pragnę powiedzieć (napisać), że najważniejsza jest wiara w siebie, bo kiedy już uwierzymy w swoje możliwości nie istnieją marzenia, a jedynie kolejny punkt do listy: "zrobione". Chciałabym Wam wszystkim życzyć pokładów entuzjazmu, byście wierzyli, że to co właśnie robicie ma sens, nie tylko dla Was, ale także dla innych. Odnalezienia celu w życiu i własnego miejsca na Ziemi, by czuć się ważnym i właśnie tam gdzie powinno się być. Jak najwięcej osiągnięć, tych zawodowych, hobbystycznych, ale i duchowych. Rozwoju przede wszystkim, żeby nie stanąć w miejscu i za kilka lat nie zorientować się ile własnie niepotrzebnie się straciło. Natchnienia i weny, dla tych przyszłych pisarzy głównie, a ciągłych inspiracji i kreatywności dla fotografów, którzy czują, że brak im pola do popisu. No i o tych cudownych ludziach, którzy codziennie zmagają się z nowym wyzwaniem żywieniowym, o różnej historii, i różnych powodach do gotowania, nie mogłabym zapomnieć. Dla Was wybrednych krytyków, żebyście mieli kogoś dla kogo warto przełamywać swoje granice, ale też żebyście robili to dla siebie samych. Żadnych oklapniętych omletów i rozwodnionych owsianek, bo na to lubicie narzekać.
No i jako ostatnie, chciałabym wszystkim życzyć miłości, tak po prostu. Takiej rodzinnej, przyjacielskiej, albo też w związku, żeby zawsze czuć się przez kogoś kochanym, no i kochać.
Żeby te święta były dla wszystkich udane,
życzę ja,
Thortilla.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...