Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Pierwsze spotkanie z RAWami.

Oczywiście już dawno temu odkryłam w swoim aparacie możliwość robienia zdjęć RAW, ale jakoś zawsze mnie to strasznie przerażało, bo to trzeba programy instalować, konwertować, przerabiać bardziej niż zwykle. Moje obawy okazały się zupełnie niesłuszne, bo nie muszę siedzieć nad tym długimi godzinami, a od razu widzę o ile poprawiła się jakość zdjęć.
Dla niezorientowanych w RAWach odsyłam do posta Izy, która wyjaśniła wszystko bardzo przejrzyście i myślę, że nawet największy laik nie znajdzie w tym żadnego problemu. Od siebie mogę dodać tylko, że zdjęcia RAW są to zdjęcia dosłownie "surowe", czyli nie wpływają na nie żadne ustawienia balansu bieli, czy ekspozycji, wszystko dostraja się później w programie. I nie przerażajcie się za pierwszym razem, kiedy zdjęcia wyjdą zupełnie ciemne, bo jednak tutaj potrzeba trochę więcej światła, żeby było widać cokolwiek. Praktykowanie jak u mnie w dość mało naświetlonym mieszkaniu nie przejdzie.
Udostępniam moją kilkudniową zabawą RAWami, miała być także sesja, ale pogody nie da się opanować, nawet posiadając Mjolnir.








poniedziałek, 28 lipca 2014

Jestem i mnie nie ma.

Gdzie byłam, jak mnie nie było? W domu, oglądając seriale, które uwielbiałam w podstawówce (Degrassi, Instant Star, Radiostacja Roscoe), głaskając kota i bawiąc się nowym blenderem, nie robiłam zupełnie nic. Aż dziwne, że w ogóle miałam aparat w rękach. 
13 lipca wróciłam ze Slot Art Festiwalu, szczęśliwa jak nigdy, z kilogramem wspomnień i jak myślałam toną zdjęć analogowych. Mam ledwie 40, chociaż licznik aparatu przestał już dawno liczyć zdjęcia i oszukiwał mnie, że klisza jest taka wydajna. Coś się zepsuło, nie mam połowy zdjęć jakie robiłam na warsztatach, czy ogólnie na terenie Slotu, a było takie jedno zdjęcie na którym tak strasznie mi zależało, żeby zobaczyć efekt. Mam tylko Nasze grupowe zdjęcia typu "kubek ze Starbucksa", czy zdjęcia w szybie informacji pociągowej, ale zaletą jest to, że mam chociaż kilka zdjęć z Wrocławia, które robiłam w trakcie Naszej godzinnej wyprawy. 
Miałam zrobić sprawozdanie ze Slotu, ale przeglądając blogi, które udostępnia fanpage mam wrażenie, że już wszystko zostało powiedziane, napisane. Także dzisiaj kilka luźnych ujęć, które nazbierały mi się w folderze. Plus kot. Jeśli kogoś nie dopadła jeszcze moja kocia faza to na zdjęciach jest kotka o imieniu Syggy, której jestem własnością. Żadna literówka. Wczoraj tata mnie poinformował, że kot nie należy do mnie, tylko ja do kota, więc jeśli kiedyś się łudziliście, że jesteście w posiadaniu kota, to byliście w błędzie.













Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...