Zabijcie mnie, ale nie mam pojęcia czemu tydzień temu post fotograficzny się nie ukazał. Czemu Thortilla Propsuje się nie pokazało mogę się przyznać. Zupełnie szczerze powiem, że nie miałam czasu. Zawsze zostawiam takie rzeczy na ostatnią chwilę, a w czwartek do pierwszej w nocy siedziałam nad angielskim, w piątek późno wróciłam do domu (a do drugiej robiłam ciasto na jarmark. Polecam.), a sobota to już za późno, a i tak nie miałabym kiedy tego zrobić, bo siedziałam na wyżej wspomnianym Jarmarku.
Dzisiaj już post będzie, zdjęcia także. Co prawda planowałam kilka luźnych ujęć z wcześniejszych miesięcy, ale jak się okazało sesja komunijna na piętnaście minut przed deszczem też może wyjść całkiem przyzwoicie.
Mieliśmy iść na Wały Chrobrego w Szczecinie, ale stwierdziłyśmy z modelką, że Nam się nie chce i na przystani, gdzie znajdowała się restauracja, w której się zatrzymaliśmy też da się coś porobić.
Julka już pojawiła się kiedyś wcześniej. Była modelką na zdjęciu mojego tak zwanego "przełomu", dzięki któremu postanowiłam zostać przy fotografii. Wspomniane zdjęcie jest TUTAJ.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 czerwca 2014
piątek, 9 maja 2014
head in the clouds but my gravity's centered.
Jestem z siebie dumna, bo to już trzeci post po powrocie i nawet raz mi nie przeszło przez myśl, żeby zrezygnować z prowadzenia bloga. Nawet wyzwanie majowe uzupełniam regularnie.
Na dzisiejszych zdjęciach (ze stycznia) Spidey-małpka, która od (nie)dawna prowadzi bloga z refleksjami filmowymi. Poleca ciekawe filmy i jak będą tam ludzie chętni do czytania, to przestanie robić dwumiesięczne przerwy. Także dzisiaj Spidey-małpka z Kino w Kropki.
Na razie zdjęcia sesyjne mi się skończyły, więc powrócę do miszmaszy.
No i na dniach zaczynam robić prawo jazdy. Stresuję się potwornie, bo nigdy nie wiadomo, może po prostu nie będę się do tego nadawać. A Wy już macie? Jak wrażenia?
Na dzisiejszych zdjęciach (ze stycznia) Spidey-małpka, która od (nie)dawna prowadzi bloga z refleksjami filmowymi. Poleca ciekawe filmy i jak będą tam ludzie chętni do czytania, to przestanie robić dwumiesięczne przerwy. Także dzisiaj Spidey-małpka z Kino w Kropki.
Na razie zdjęcia sesyjne mi się skończyły, więc powrócę do miszmaszy.
No i na dniach zaczynam robić prawo jazdy. Stresuję się potwornie, bo nigdy nie wiadomo, może po prostu nie będę się do tego nadawać. A Wy już macie? Jak wrażenia?
wtorek, 29 kwietnia 2014
until you have it all you won't be free.
Czuję, że powracam do życia blogowego :)
Już niedługo dzięki maturzystom szykuje mi się tydzień wolnego, mam nadzieję, że wykorzystam to należycie z aparatem w ręku.
Na dzisiejszych zdjęciach Karolina, z Naszej szybkiej sesji piątkowej.
Wciąż jeszcze jestem na etapie ogarniania mojej nowej pięćdziesiątki. Ma kilka swoich manualnych odchyłów, ale zazwyczaj się dogadujemy.
Już niedługo dzięki maturzystom szykuje mi się tydzień wolnego, mam nadzieję, że wykorzystam to należycie z aparatem w ręku.
Na dzisiejszych zdjęciach Karolina, z Naszej szybkiej sesji piątkowej.
Wciąż jeszcze jestem na etapie ogarniania mojej nowej pięćdziesiątki. Ma kilka swoich manualnych odchyłów, ale zazwyczaj się dogadujemy.
niedziela, 3 listopada 2013
Czas się ogarnąć.
No właśnie, bo ile można zwlekać z postami. Zaniedbałam strasznie, nie mogę się usprawiedliwiać, ale zamierzam powrócić. Posta miałam w planach już w zeszły poniedziałek, ale tak wyszło, że za bardzo byłam podekscytowana wycieczką do Krakowa. Najlepiej spędzone dwa dni w tym rok szkolnym, zwiedzanie, oglądanie, focenie, spotkanie z Andre, Krufkową, czy spektakl na którym pokładałam się ze śmiechu.
Ogólnie się działo, roboty było od grona z przedstawieniem na Dzień Nauczyciela, wystawianiem ballad Mickiewicza i harcerskimi sprawami, ale już prawie wszystko ogarnięte, więc nie pozostaje nic innego jak wrzucić zaległą sesję i czekać na następne.
Ogólnie się działo, roboty było od grona z przedstawieniem na Dzień Nauczyciela, wystawianiem ballad Mickiewicza i harcerskimi sprawami, ale już prawie wszystko ogarnięte, więc nie pozostaje nic innego jak wrzucić zaległą sesję i czekać na następne.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
dwanascie.
Piszę wprost ze Szczecina, co prawda miałam nadzieję,że post będzie już zawierał zdjęcia stąd, ale dzisiaj pogoda nie dopisywała, więc darowałam sobie wycieczki po mieście, a i mój przewodnik wcale nie był chętny na piesze wędrówki.
Dorwałam się za to do ususzonych kwiatów, które moja babcia chowała za drzwiami balkonu, bo jak stwierdziła: "są brzydkie, mają już rok i co sobie ludzie o niej pomyślą, kiedy je zobaczą", więc po kryjomu wyciągnęłam je na światło dziennie i trochę je pomaltretowałam. W ten sam dzień, mimo odwołanej sesji, pstryknęłam parę zdjęć Szerlot i kaczkom, czy tam kaczkom, kaczkom i Szerlot. Ale za kaczki się jeszcze nie zabrałam, bo jakoś żadne zdjęcie nie rzuciło mi się w oczy.
Jutro kuzynka wyciąga mnie na "Minionki Rozrabiają", więc może namówię kogoś na wycieczki po Wałach Chrobrego.
Enjoy.
Dorwałam się za to do ususzonych kwiatów, które moja babcia chowała za drzwiami balkonu, bo jak stwierdziła: "są brzydkie, mają już rok i co sobie ludzie o niej pomyślą, kiedy je zobaczą", więc po kryjomu wyciągnęłam je na światło dziennie i trochę je pomaltretowałam. W ten sam dzień, mimo odwołanej sesji, pstryknęłam parę zdjęć Szerlot i kaczkom, czy tam kaczkom, kaczkom i Szerlot. Ale za kaczki się jeszcze nie zabrałam, bo jakoś żadne zdjęcie nie rzuciło mi się w oczy.
Jutro kuzynka wyciąga mnie na "Minionki Rozrabiają", więc może namówię kogoś na wycieczki po Wałach Chrobrego.
Enjoy.
Miałam jeszcze jedno, ale modelka była niezadowolona ze swojej miny, więc nie będę go wstawiać, no i filtr retro jakoś dziwnie wygląda po zastosowaniu (identyczność bluzki na poprzednim zdjęciu, jest zupełnie przypadkowa).
poniedziałek, 1 lipca 2013
siedem.
Dzisiaj zaczęłam się zastanawiać, czy będę publikować posty podczas dwutygodniowego obozu w Zarzeczu, ale w końcu od czego jest internet w telefonie i ustawianie czasu publikacji :)
Obiecałam coś analogowego, więc trochę tego będzie. Nie będę segregować ich i dzielić na okresy, bo szczerze uważam, że przy piątej, czy czwartej kliszy to nie ma większego sensu. Przyznam się, że analoga nie ogarnęłam nadal zupełnie. Przy Zenicie była to kwestia poustawiania odpowiedniej przysłony i poszperania trochę w internecie. W Olympusie robię wszystko na czuja, bo nie dość, że w internecie bardzo nie lubią dziesiątki, to jeszcze cierpi na brak jakichkolwiek sensownych instrukcji, która nie kończy się na: "Danych technicznych", które, no cóż, nie rajcują mnie na tyle, żeby czytać je w nieskończoność.
Wciąż próbuję, wciąż się dziwię i narzekam, że się do tego nie nadaję, chociaż wiem, że analogowa jest jedna z najtrudniejszych dziedzin fotografii i dopiero przy setnej kliszy będę mogła powiedzieć: "Kontroluję to". Długa droga jeszcze przede mną i wciąż zastanawiam się nad kupnem jakiegoś Zenita, jednak te zdjęcia bardziej mnie satysfakcjonowały, ale do Olympusa kupiłam sobie jednak typowy portretowy obiektyw, więc szkoda wydatku.
Zdjęcia głównie warsztatowe, jednak już z drugiej mojej edycji, bo pierwsza analogowo nie wypaliła zupełnie, miałam do połowy naświetloną kliszę, co odbiło się na reszcie plus miałam ustawioną przysłonę f/1,4 przy całkiem słonecznym, zimowym dniu, więc wszystkie zupełnie zepsułam.
Doczytałam także na forach, że dziesiątka miewa problemy z prześwietlaniem zdjęć, co ja tylko skutecznie powiększam na własną niekorzyść.
Za tydzień postaram się o coś jedzeniowego, bo ostatnio zapragnęłam wziąć się trochę za makro, czy mi wyszło, nie jestem przekonana, aczkolwiek wszystkiego trzeba spróbować.
Obiecałam coś analogowego, więc trochę tego będzie. Nie będę segregować ich i dzielić na okresy, bo szczerze uważam, że przy piątej, czy czwartej kliszy to nie ma większego sensu. Przyznam się, że analoga nie ogarnęłam nadal zupełnie. Przy Zenicie była to kwestia poustawiania odpowiedniej przysłony i poszperania trochę w internecie. W Olympusie robię wszystko na czuja, bo nie dość, że w internecie bardzo nie lubią dziesiątki, to jeszcze cierpi na brak jakichkolwiek sensownych instrukcji, która nie kończy się na: "Danych technicznych", które, no cóż, nie rajcują mnie na tyle, żeby czytać je w nieskończoność.
Wciąż próbuję, wciąż się dziwię i narzekam, że się do tego nie nadaję, chociaż wiem, że analogowa jest jedna z najtrudniejszych dziedzin fotografii i dopiero przy setnej kliszy będę mogła powiedzieć: "Kontroluję to". Długa droga jeszcze przede mną i wciąż zastanawiam się nad kupnem jakiegoś Zenita, jednak te zdjęcia bardziej mnie satysfakcjonowały, ale do Olympusa kupiłam sobie jednak typowy portretowy obiektyw, więc szkoda wydatku.
Zdjęcia głównie warsztatowe, jednak już z drugiej mojej edycji, bo pierwsza analogowo nie wypaliła zupełnie, miałam do połowy naświetloną kliszę, co odbiło się na reszcie plus miałam ustawioną przysłonę f/1,4 przy całkiem słonecznym, zimowym dniu, więc wszystkie zupełnie zepsułam.
Doczytałam także na forach, że dziesiątka miewa problemy z prześwietlaniem zdjęć, co ja tylko skutecznie powiększam na własną niekorzyść.
Moja ulubiona kamieniczka. Stara jak świat, zniszczona do cna, ale jednak ma swój urok, a tam na dole, zaraz po lewo jest najlepsza księgarnia w calutkim mieście, gdzie obsługa jest bardzo miła i chętnie sprowadzają książki (tak, prowadzę wojnę z Matrasem).
Zepsułam zdjęcie skanowaniem, zdecydowanie. Teraz widzę jak bardzo je poobcinałam.
Zdecydowanie moje ulubione zdjęcie jeśli chodzi o poczynania analogowo-olympusowe. Cudowna modelka Kasia, której zwykle na warsztatach robię więcej zdjęć niż opłaconym modelkom.
Za tydzień postaram się o coś jedzeniowego, bo ostatnio zapragnęłam wziąć się trochę za makro, czy mi wyszło, nie jestem przekonana, aczkolwiek wszystkiego trzeba spróbować.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
szesc.
Z racji tego, że wczoraj miałam ze swoimi dziećmi ostatnią zbiórkę, toteż postanowiliśmy zrobić im coś innego niż zwykła posiadówka w harcówce. Za obopólną zgodą urządziliśmy sobie pańskie ognisko, wśród roju komarów, pseudorockowego koncertu i towarzyszącej nam zza płotu krowy.
Toteż dzisiejsze zdjęcia, z racji tego, że sięgnęłam szczytów zaangażowania i zabrałam ze sobą lustrzankę będą właśnie stamtąd. Znalazłam w sumie więcej zadowalających fotek, ale by je opublikować musiałabym się pytać moich "modelek", co skończyłoby się podawaniem adresu bloga i tłumaczeniem się, że nie chciałam FanPage'a, bo nie jestem profeszynal fotografem, a i wcale swoich prac nie uważam za super do publikacji.
Także dzisiejszy post sponsoruje 1WDW i bokeh z kiełbasą.
Chyba nabieram pewnego rodzaju systematyczności, bo publikuję regularnie od sześciu tygodni i mogę stwierdzić, że jestem z siebie dumna. Przy następnym poście postaram się o coś analogowego, chyba że sesja z Szerlotkiem wypali,wtedy zaleję post serią sesyjną.
Toteż dzisiejsze zdjęcia, z racji tego, że sięgnęłam szczytów zaangażowania i zabrałam ze sobą lustrzankę będą właśnie stamtąd. Znalazłam w sumie więcej zadowalających fotek, ale by je opublikować musiałabym się pytać moich "modelek", co skończyłoby się podawaniem adresu bloga i tłumaczeniem się, że nie chciałam FanPage'a, bo nie jestem profeszynal fotografem, a i wcale swoich prac nie uważam za super do publikacji.
Także dzisiejszy post sponsoruje 1WDW i bokeh z kiełbasą.
| najlepsza modelka na świecie. mój aparat otwarcie wyznaje jej miłość. Karolina z Mlekoholii |
| pierwszy raz wyszedł mi taki ładny bokeh. oczywiście nie przy portrecie, czy jakimś sensownym makro, ale przy palącej się kiełbasie. |
| bo lubię zdjęcia ogniska, są nieprzewidywalne. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




